11 kwietnia widzimy się w Hutkach Kankach w ramach programu Rodziny Gotowej na Trudne Czasy.
Tym razem w planie mamy: 🔥 rozpalanie ognia 🔥 pochodnię szwedzką 🔥 ognisko typu Dakota 📻 alternatywną komunikację 🌲 krótką grę terenową ⛺ i opcję pozostania na noc pod namiotem
Jeśli ktoś ma, warto zabrać radiotelefon. Mam nadzieję, że uda się też dotknąć tematu Meshtastic.
Zapraszam dorosłych, młodych i dzieci. Miejsce jest sprawdzone — jest dojazd, parking, woda i infrastruktura, więc można spokojnie przyjechać z namiotami (zabrać tyle ciepłych rzeczy ile trzeba) i zostać na noc.
Podczas jednej z lekcji matematyki online wydarzyło się coś, co bardzo wyraźnie pokazało mi, że przygotowanie rodziny na trudniejsze czasy nie jest teorią, ale praktyczną potrzebą.
W trakcie zajęć do domu ucznia przyszła osoba doręczająca wezwanie do kwalifikacji wojskowej.
Nie była to oczywiście sytuacja dramatyczna. Nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. A jednak był to moment, który zakłócił zwykły rytm dnia i na chwilę wprowadził w domu poruszenie.
I właśnie dlatego był tak ważny.
Nie chodzi o panikę. Chodzi o przygotowanie
W ostatnich latach coraz więcej rodzin czuje, że świat stał się mniej stabilny. Sytuacja geopolityczna, wojna za wschodnią granicą, napięcia społeczne, problemy gospodarcze, awarie systemów, przerwy w dostawach, niepewność instytucjonalna — to wszystko sprawia, że temat odporności rodziny przestaje być abstrakcyjny.
Wiele osób reaguje na to w jeden z dwóch sposobów.
Pierwszy: wypiera temat i nie chce o nim myśleć. Drugi: wchodzi w lęk, nadmiar informacji i chaos.
Tymczasem jest jeszcze trzecia droga: spokojne, systematyczne przygotowanie.
Na tym właśnie opiera się myślenie stojące za programem „Rodzina Gotowa na Trudne Czasy”.
Nie chodzi o straszenie. Nie chodzi o budowanie atmosfery zagrożenia. Nie chodzi o fascynację kryzysem.
Chodzi o to, żeby rodzina umiała zachować porządek działania wtedy, kiedy coś ten porządek zakłóca.
Co pokazała ta sytuacja?
W tamtym domu pojawiło się niewielkie zamieszanie. To naturalne. Kiedy ktoś przychodzi z urzędowym pismem dotyczącym ważnej sprawy, trudno oczekiwać, że wszyscy zareagują tak, jakby nic się nie stało.
Ale to, co zwróciło moją uwagę jako nauczyciela, było bardzo konkretne:
nie było paniki,
nie było chaosu,
nie było nerwowego przenoszenia napięcia na dziecko.
Sytuacja została przyjęta spokojnie i bez niepotrzebnych emocji.
Dla mnie to był ważny sygnał. Ta rodzina funkcjonuje w sposób uporządkowany. Ma pewien poziom wewnętrznej stabilności. Umie przyjąć bodziec z zewnątrz, zająć się nim i wrócić do tego, co było wcześniej zaplanowane.
Ta sytuacja miała jeszcze jeden wymiar. Tata ucznia napisał później: „Policja była spisać moje dane, chyba pod mundur, bo brali wymiary. Dodatkowo ja mam rezerwę z przydziałem do jednostki policji.” Niezależnie od tego, jak dokładnie interpretować tę konkretną czynność, sam fakt jest znaczący: dla części rodzin sprawy związane z gotowością państwa, rezerwą, służbami i formalnymi obowiązkami przestają być czymś dalekim i teoretycznym. Wchodzą w zwykłe życie, do zwykłego domu, w sam środek codziennych zajęć. I właśnie dlatego tak ważne jest, by rodzina nie reagowała wyłącznie emocją, ale potrafiła przyjąć informację, uporządkować sytuację i dalej działać spokojnie.
Właśnie to jest jeden z praktycznych wymiarów rodzinnej odporności.
Trudne czasy nie zawsze zaczynają się od wielkiego kryzysu
Kiedy mówimy o przygotowaniu na trudne czasy, wiele osób od razu wyobraża sobie scenariusze skrajne: blackout, wojnę, katastrofę, załamanie systemu.
Tymczasem prawdziwa odporność buduje się dużo wcześniej i często ujawnia się w mniejszych sytuacjach.
Trudny czas może zacząć się od:
pisma, którego nie wolno zlekceważyć,
niespodziewanej wizyty,
nagłej zmiany planów,
problemu zdrowotnego,
awarii,
napięcia w rodzinie,
konieczności szybkiego działania mimo rozproszenia.
To nie jest jeszcze katastrofa. Ale to już jest test.
Test tego, czy rodzina działa jak system, czy raczej jak zbiór osób reagujących impulsywnie.
Co wspólnego ma z tym matematyka?
Bardzo dużo.
Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że matematyka i przygotowanie rodziny na trudniejsze czasy to dwa osobne światy. W praktyce widzę jednak coraz wyraźniej, że są ze sobą głęboko powiązane.
Dobrze prowadzona nauka matematyki rozwija bowiem nie tylko umiejętność liczenia. Rozwija również:
zdolność skupienia uwagi,
porządkowanie informacji,
myślenie krok po kroku,
cierpliwość w rozwiązywaniu problemu,
powrót do zadania po rozproszeniu,
kończenie rozpoczętej pracy,
odporność na chwilowy dyskomfort.
To są kompetencje niezwykle ważne nie tylko w szkole.
To są kompetencje życiowe.
Podczas tamtej lekcji najciekawsze było nie samo zakłócenie, ale pytanie, co stanie się później.
Czy dziecko potrafi wrócić do zadania? Czy potrafi odzyskać koncentrację? Czy rozumie, że mimo bodźców z tła ma swoje konkretne zadanie do wykonania? Czy dom pomaga mu wrócić do rytmu?
W takich momentach bardzo dobrze widać, że odporność nie dotyczy wyłącznie dorosłych. Odporność dotyczy całego systemu rodzinnego.
Rodzina odporna to rodzina, która umie wracać do porządku
Nie da się zbudować życia, w którym nic nie będzie zakłócone. To iluzja.
Można jednak budować dom, w którym zakłócenia nie niszczą wszystkiego.
To ogromna różnica.
Rodzina odporna nie jest rodziną, w której nigdy nie ma napięcia. Rodzina odporna to taka, która umie wrócić do porządku.
Wie, co jest ważne. Wie, kto za co odpowiada. Nie reaguje natychmiastowym chaosem. Nie pozwala, by jedno zdarzenie rozlało się na cały dom.
Tego nie buduje się w chwili kryzysu.
To buduje się wcześniej: w codziennych obowiązkach, w rozmowach, w sposobie organizacji dnia, w uczeniu dzieci odpowiedzialności, w spokojnym ćwiczeniu prostych procedur, w systematycznej pracy.
„Rodzina Gotowa na Trudne Czasy” zaczyna się od małych rzeczy
Program „Rodzina Gotowa na Trudne Czasy” nie zaczyna się od wielkich deklaracji. Zaczyna się od prostego pytania:
Czy nasza rodzina potrafi działać spokojnie i odpowiedzialnie, kiedy coś wybija nas z rytmu?
To może oznaczać bardzo konkretne działania:
uporządkowanie podstawowych spraw domowych,
lepszą komunikację między rodzicami,
uczenie dzieci samodzielności,
przygotowanie dokumentów i ważnych informacji,
przemyślenie procedur na wypadek różnych zakłóceń,
budowanie rytmu dnia, który daje oparcie.
Wbrew pozorom nie są to sprawy poboczne. To właśnie one tworzą fundament.
Bo kiedy przychodzi trudniejszy moment, najczęściej nie wygrywa ten, kto ma najwięcej emocji albo najwięcej opinii. Wygrywa ten, kto potrafi zachować spokój, myśleć jasno i działać krok po kroku.
Dlaczego piszę o tym jako nauczyciel matematyki?
Bo ucząc dzieci, bardzo często widzę coś więcej niż tylko ich szkolne wyniki.
Widzę sposób funkcjonowania całego domu.
Widzę, czy dziecko umie pracować. Widzę, czy umie wracać do zadania. Widzę, czy potrafi wytrzymać trudność bez natychmiastowej rezygnacji. Widzę, czy w domu jest atmosfera paniki, czy raczej porządku.
I właśnie dlatego jestem przekonany, że matematyka może być jednym z narzędzi budowania rodzinnej odporności.
Nie tylko dlatego, że rozwija umysł. Także dlatego, że uczy spokojnego mierzenia się z problemem.
A tego bardzo potrzeba w czasach, które nie zapowiadają się na prostsze.
Warto przygotowywać się wcześniej
Nie po to, żeby żyć w lęku. Po to, żeby nie być bezradnym.
Nie po to, żeby straszyć dzieci. Po to, żeby dawać im oparcie.
Nie po to, żeby przewidywać każdy scenariusz. Po to, żeby rodzina miała w sobie więcej spokoju, struktury i zdolności działania.
Tamta lekcja matematyki była dla mnie małym, ale bardzo wyraźnym przypomnieniem tej prawdy:
Trudne czasy sprawdzają nie tylko nasze poglądy, ale przede wszystkim nasze przygotowanie.
A przygotowanie zaczyna się dużo wcześniej, niż większości ludzi się wydaje.
Matematyka online i spokojna, systematyczna praca
Na moich zajęciach z matematyki pracujemy nie tylko nad wynikiem, ale także nad myśleniem, koncentracją i samodzielnością ucznia.
To wszystko ma znaczenie nie tylko w szkole, ale również w życiu.
W sobotę spotkaliśmy się w Parku Miejskim Podlesie w Dąbrowie Górniczej na rodzinnym warsztacie przyrodniczym. Przez trzy godziny uczyliśmy się orientacji w terenie, obserwowaliśmy przyrodę i ćwiczyliśmy praktyczne umiejętności, które mogą przydać się każdej rodzinie. Najwięcej emocji wzbudziły obserwacja ptaków, żab i ropuch, zbieranie młodych pędów roślin oraz faktyczne rozpalanie ognia.
Rodzinny warsztat przyrodniczy w Dąbrowie Górniczej
Na warsztacie spotkało się blisko 20 osób — dzieci i dorośli, od najmłodszych po nastolatki. Był to czas wspólnej nauki, rozmów, odkrywania i bycia razem w terenie. Uczyliśmy się nie z podręcznika, ale przez obserwację, dotyk, słuchanie i działanie.
Wyznaczanie kierunków świata i orientacja w terenie
Pierwszą część warsztatu poświęciliśmy wyznaczaniu kierunków świata. Rozmawialiśmy o tym, gdzie jest północ, południe, wschód i zachód, jak korzystać z kompasu oraz jak orientować mapę w terenie.
Obserwowaliśmy również drzewa i ich północną oraz południową stronę. Dzieci mogły zobaczyć, że przyroda sama daje człowiekowi wskazówki — na przykład przez obecność mchów i porostów po bardziej wilgotnej stronie pnia.
Pracowaliśmy także z mapą Dąbrowy Górniczej w skali 1:20 000. Wspólnie szacowaliśmy odległości, czas dojścia do wybranych punktów i ćwiczyliśmy praktyczne wykorzystanie skali oraz przeliczanie jednostek.
Pierwsze oznaki wiosny w lesie i parku
Już na początku spaceru widzieliśmy pierwsze oznaki wiosny. Pojawiły się krokusy, które dzieci mogły oglądać przez lupy, a w lesie zobaczyliśmy również kwitnące zawilce. To był piękny moment uważnego spotkania z przyrodą (szafranem konkretnie 😉 i dobry przykład tego, jak wiele można zauważyć, kiedy naprawdę patrzy się uważnie.
Zbieranie młodych pędów roślin na herbatę
W czasie spaceru oznaczaliśmy rośliny i zbieraliśmy młode pędy na ziołową herbatę. Później przygotowaliśmy ją przy stawie. To był jeden z tych momentów, które szczególnie mógł zapaść w pamięć dzieciom i dorosłym — bo można było nie tylko zobaczyć rośliny, ale też wykorzystać je w praktyce.
Herbatę przygotowaliśmy z młodych pędów skrzypu, młodych liści czarnego bzu, mięty i kwiatów lipy. Jej smak był wyjątkowy również dlatego, że powstała ze składników zebranych wspólnie podczas spaceru.
Obserwacja ptaków w lesie — kowalik, dzięcioł, rudzik i modraszka
Jednym z najciekawszych punktów warsztatu była obserwacja ptaków. Udało nam się przywołać kowalika i obserwować go przez lornetkę. Dla dzieci było to wyjątkowe doświadczenie — zobaczyć z bliska ptaka, posłuchać go i przyjrzeć się temu, jak porusza się po drzewie.
Słyszeliśmy i rozpoznawaliśmy również inne gatunki: dzięcioła, sikorkę bogatkę, grubodzioba, rudzika i modraszkę. Ta część spotkania pokazała, jak dużo dzieje się w lesie i jak wiele można odkryć, kiedy człowiek zatrzyma się i wsłucha w przyrodę. Niesamowite było obserwować kowalika przysłuchującego się jakby z ciekawością dźwiękom, które go przywołały.
Obserwacja żab, ropuch i organizmów wodnych nad stawem
Naszym celem był staw i to właśnie tam czekały na nas kolejne emocje. Obserwowaliśmy żaby, ropuchy i drobne organizmy wodne. Dzieci mogły z bliska zobaczyć różnice między żabą a ropuchą oraz dowiedzieć się, jak wygląda ich tryb życia. Udało nam się rozpoznać żabę trawną, żabę wodną oraz ropuchę szarą. Wyłowiliśmy także drobne organizmy wodne, między innymi kiełże i larwy chruścika. To była bardzo praktyczna lekcja przyrody — oparta nie na obrazkach, ale na bezpośredniej obserwacji doświadczeniu.
Rozpalanie ognia w terenie — praktyczna nauka dla rodzin
Bardzo ważną częścią warsztatu było rozpalanie ognia. Po drodze zbieraliśmy korę brzozy i rozmawialiśmy o tym, dlaczego pali się tak dobrze – to rodzaj wosku, który jest w korze brzozy czyni ją tak łatwopalną. Dzieci mogły zobaczyć w praktyce, jak działa naturalna rozpałka i jak odpowiedzialnie korzystać z ognia w terenie.
Rozpaliliśmy niewielkie ognisko z wykorzystaniem pochodni szwedzkiej i zagotowaliśmy na nim wodę. Pokazaliśmy również ognisko typu Dakota oraz podstawy bezpiecznego rozpalania. Był też czas na naukę zapalania zapałek i pokaz wykorzystania skupienia promieni słonecznych. To była praktyczna, konkretna i bardzo angażująca część spotkania.
Jednym z najważniejszych elementów tego spotkania było to, że dzieci i dorośli uczyli się razem. Rodzice byli równie zaangażowani w obserwację, zadawanie pytań i poznawanie przyrody. To właśnie takie rodzinne doświadczenia budują nie tylko wiedzę, ale też cenne relacje.
Warsztaty przyrodnicze jako część programu Rodzina Gotowa na Trudne Czasy
Warsztaty przyrodnicze są częścią programu Rodzina Gotowa na Trudne Czasy. W tym programie chodzi nie tylko o konkretne umiejętności, takie jak orientacja w terenie, korzystanie z mapy czy rozpalanie ognia. Równie ważne jest budowanie środowiska rodzin, które spotykają się, uczą razem i mogą być dla siebie wsparciem.
Dziękujemy i zapraszamy 15 kwietnia
Bardzo dziękujemy wszystkim rodzinom za obecność, energię, pytania i wspólnie spędzony czas. To był piękny dzień pełen radości, zachwytu i nauki.
Już dziś zapraszamy Was na kolejne spotkanie w ramach programu Rodzina Gotowa na Trudne Czasy — 15 kwietnia. To będzie kolejna okazja do wspólnej nauki w terenie, budowania relacji i zdobywania umiejętności, które naprawdę mogą przydać się każdej rodzinie.
Jeśli chcecie dołączyć do programu Rodzina Gotowa na Trudne Czasy, spędzić wartościowy czas z innymi rodzinami i uczyć się rzeczy prostych, konkretnych i przydatnych — zapraszamy.
Ania i Tomek Pieczarka Pieczarki i Przyjaciele — rodzina, edukacja, przygoda
Cześć, tu Tomek i Ania! Zapraszamy Was na warsztat przyrodniczy na Podlesie w Dąbrowie Górniczej już w najbliższą sobotę, czyli pierwszego dnia wiosny 🌿. Spotykamy się o godzinie 11:00 w Parku Podlesie przy budce z lodami.
Co będziemy robić?
Będziemy określać kierunki geograficzne na podstawie obserwacji słońca i przyrody oraz z kompasem 🧭.
Zobaczymy, jak przychodzi wiosna i poszukamy jej pierwszych oznak w lesie.
Będziemy łowić w stawie robale i inne ciekawe żyjątka!
Nauczymy się praktycznych rzeczy – pokażemy Wam, jak działa ognisko typu dakota oraz piec szwedzki.
Będziemy zbierać korę brzozy i używać magnezji, żeby pomóc sobie w rozpalaniu ognia 🔥.
To będzie wspaniała przygoda i myślę, że będzie cudownie! Zapraszamy dzieci w wieku 7–12 lat wraz z rodzicami. Jeśli jednak ktoś nie może być ze swoim dzieckiem, zapewniamy opiekę.
Trening samoobrony za nami. Serdecznie dziękujemy Piotrowi za wyposażenie nas w techniki, dzięki którym możemy czuć się bezpieczniej oraz za szkolenie z możliwych zachowań i ich konsekwencji w sytuacji zagrożenia. To był intensywny dzień – dziękujemy! Kolejne spotkanie już w kwietniu, tym razem w terenie (z opcją biwaku).
Wielu rodziców zgłasza się do mnie z podobnym pytaniem: „Moje dziecko ma trudności z matematyką – co zrobić?”
Czasem jednak okazuje się, że problem nie polega na tym, że dziecko nie potrafi matematyki. Problemem jest tempo pracy, sposób nauki albo brak dobrze zorganizowanego systemu pracy.
Chciałbym pokazać to na przykładzie jednej z ostatnich konsultacji.
Konsultacja matematyczna – uczennica klasy 7
Przed chwilą zakończyłem konsultację z tatą i jego córką – Zosią, uczennicą klasy siódmej.
Zosia ma orzeczenie o potrzebie specjalnych warunków nauki, ponieważ ma trudności ze słuchem. W zaleceniach znajdują się między innymi:
dostosowanie tempa pracy,
więcej czasu na rozwiązywanie zadań,
spokojne środowisko nauki,
praca indywidualna lub w małej grupie.
W praktyce oznacza to, że w klasie, gdzie jest hałas i dużo uczniów, dziecku może być po prostu trudniej.
Podczas naszej konsultacji przeprowadziłem diagnozę umiejętności matematycznych i sposobu pracy Zosi.
I bardzo ważna informacja: Nie zobaczyłem żadnych problemów z matematyką.
Fundament matematyczny jest dobrze zbudowany. Widać dobrą pracę nauczycieli i rodziców z poprzednich lat.
Jedyny element, który trzeba dostosować, to tempo pracy.
Dlaczego matematyka w klasie 7 staje się trudniejsza
Rodzice często nie wiedzą, że matematyka w klasach 4–6 wygląda trochę inaczej niż w klasach 7–8.
W klasach 4–6:
materiał często się powtarza,
trudność rośnie stopniowo,
dzieci mają czas na utrwalanie.
Natomiast klasa 7 to duża zmiana.
Pojawiają się nowe zagadnienia:
potęgi,
pierwiastki,
algebra,
równania,
bardziej złożone zadania tekstowe.
Do tego dochodzi egzamin ósmoklasisty, który zaczyna wpływać na sposób prowadzenia lekcji. Dlatego wiele dzieci zaczyna mieć poczucie, że matematyka nagle stała się trudna. Często jednak nie chodzi o brak zdolności matematycznych, ale o zbyt szybkie tempo nauki.
Plan pracy z uczennicą – trzy filary
Podczas konsultacji ustaliliśmy bardzo prosty, ale skuteczny system pracy.
1. Czytanie ze zrozumieniem – fundament matematyki
Może to zaskakiwać, ale czytanie ze zrozumieniem jest podstawą matematyki.
Podczas diagnozy zauważyłem, że Zosia czyta trochę wolniej, szczególnie gdy spotyka nowe słowa. Dlatego pierwszy element planu to:
15 minut czytania na głos każdego dnia.
Zaproponowałem książkę:
C.S. Lewis – „Podróż Wędrowca do Świtu”.
Podczas czytania:
zaznaczamy wyrazy, których dziecko nie rozumie,
sprawdzamy je w słowniku,
rozmawiamy o znaczeniu tekstu.
To bardzo skuteczny sposób rozwijania rozumienia tekstu, które jest kluczowe przy zadaniach matematycznych.
2. Codzienne ćwiczenia z matematyki
Drugi element to krótkie, systematyczne ćwiczenia matematyczne. Nie godziny pracy. Wystarczy 15 minut dziennie.
Zosia pracuje ze zbiorem zadań matematycznych Kaliny dla klas 4–8.
Zasada pracy jest prosta:
jeśli zadanie jest łatwe → przechodzimy dalej,
szukamy zadań, które są trochę trudniejsze, ale nadal możliwe do rozwiązania.
Dzięki temu dziecko:
buduje poczucie sprawczości,
widzi własne postępy,
uczy się samodzielnego myślenia.
Jeśli pojawią się zadania, z którymi Zosia nie potrafi sobie poradzić, zapisuje je i przynosimy je na zajęcia. Raz w tygodniu spotykamy się na lekcji online, gdzie wspólnie rozwiązujemy trudniejsze zadania.
3. Bieżący materiał szkolny
Trzecim elementem pracy jest oczywiście materiał z bieżących lekcji matematyki.
Podczas konsultacji sprawdziliśmy algebrę. Zosia bardzo dobrze radziła sobie z:
wyrażeniami algebraicznymi,
redukowaniem wyrazów podobnych.
Jedyną rzeczą, którą poprawiliśmy, był sposób zapisu działań w zeszycie – linijka pod linijką, tak żeby łatwiej było znaleźć ewentualny błąd.
Rozgrzewka matematyczna – prosty trik
Każdą sesję nauki zaczynamy od 3 minut rozgrzewki matematycznej.
Używamy do tego kostek do gry. Na przykład:
trzy kostki od 1 do 6,
mnożymy liczby,
wykonujemy szybkie działania.
To bardzo proste ćwiczenie, które pomaga uruchomić myślenie matematyczne.
Najważniejsza rzecz: systematyczność
Największe postępy w nauce matematyki nie wynikają z talentu. Wynikają z systematycznej pracy.
W przypadku Zosi pracujemy jako zespół:
Zosia,
tata,
mama,
ja – jako tutor matematyki.
Rolą dorosłych jest stworzenie warunków, w których dziecko może spokojnie pracować i rozwijać swoje umiejętności.
Podsumowanie konsultacji
Podczas naszej konsultacji spędziliśmy 90 minut na:
diagnozie matematycznej,
sprawdzeniu czytania ze zrozumieniem,
ustaleniu systemu pracy.
Nie było potrzeby „ratowania matematyki”.
Trzeba było tylko ustawić sposób pracy.
Za miesiąc spotkamy się ponownie, żeby sprawdzić postępy i ewentualnie skorygować plan.
Korepetycje z matematyki – pomoc dla Twojego dziecka
Jeżeli Twoje dziecko:
ma trudności z matematyką,
traci pewność siebie,
potrzebuje spokojnego tempa pracy,
przygotowuje się do egzaminu ósmoklasisty,
zapraszam na konsultację matematyczną.
Czasem wystarczy jedna rozmowa i dobrze ustawiony system pracy, żeby dziecko zaczęło radzić sobie dużo lepiej.
📞 515 613 339 🌐 pieczarkiiprzyjaciele.edu.pl
Zapraszam do kontaktu.
Tomasz Pieczarka lekcje matematyki • tutoring edukacyjny • wsparcie rodzin w edukacji
Od wielu lat uczę matematyki dzieci i młodzież – od uczniów szkoły podstawowej po nastolatków. Kiedy spotykam się z rodzicami, którzy zgłaszają potrzebę pomocy w nauce matematyki dla swojego dziecka, niemal zawsze słyszę to samo zdanie:
„On jest leniwy.” albo „Ona jest leniwa.”
Mam zwyczaj wracać do rodziców z uczciwą informacją zwrotną. Mówię im, co widzę – jakie dziecko ma możliwości, jakie są jego realne trudności i jaki potencjał. I bardzo często okazuje się, że potencjał tych młodych ludzi jest znacznie większy niż poziom wiedzy czy umiejętności, który aktualnie prezentują. Mimo to w odpowiedzi od rodziców znowu słyszę: „On jest po prostu leniwy.”
Rozumiem ten punkt widzenia. Sam jestem ojcem i w naszym domu dorasta już piąty nastolatek. Znam więc tę sytuację również z perspektywy rodzica. Ale warto powiedzieć sobie jedną rzecz bardzo jasno:
Nie należy oczekiwać, że nastolatek będzie w naturalny sposób chciał siadać do nauki.
Takie przypadki się zdarzają, ale są naprawdę rzadkie.
Co się właściwie dzieje z nastolatkiem?
1. Kryzys rozwojowy
Okres nastoletni to moment głębokiej zmiany. Dotychczasowy świat dziecka zaczyna się rozpadać, a młody człowiek powoli staje się osobą dorosłą. To czas kryzysu, niepewności i budowania własnej tożsamości.
Z tym wiąże się również bardzo naturalny proces – odrzucanie autorytetu rodziców. Nastolatek przestaje chcieć, aby to rodzice decydowali o jego wyborach, o jego edukacji czy o kierunku jego życia.
To nie jest coś nienormalnego. To jest naturalny etap rozwoju.
Dlatego rodzice stają się często jednymi z ostatnich osób, od których nastolatek chce przyjmować polecenia czy nakazy.
2. Trudna sytuacja młodych ludzi
Warto też spróbować spojrzeć na ich sytuację ze zrozumieniem.
Nowe technologie nie pomagają im w koncentracji.
Relacje w szkołach często są trudne.
Do tego dochodzi ogromna niepewność przyszłości.
Wielu młodych ludzi naprawdę nie wie:
czy to, czego się uczą, będzie im kiedyś potrzebne,
jaki świat czeka ich za kilka lat,
czy wysiłek włożony w naukę rzeczywiście ma sens.
Zresztą warto przypomnieć sobie własne myślenie z tego wieku. Czy my naprawdę patrzyliśmy na naukę inaczej?
3. Oni po prostu nie wiedzą, jak się uczyć
Jest jeszcze jedna rzecz, o której mówi się bardzo rzadko. Wielu młodych ludzi nie zostało nauczonych uczenia się.
Nie wiedzą:
jak zaplanować naukę,
jak rozłożyć materiał w czasie,
jak przygotować się do sprawdzianu,
jak ustalić priorytety między przedmiotami.
Często potrzebują w tym pomocy. Jednocześnie bardzo często nie chcą przyjąć tej pomocy od rodziców.
Co w takiej sytuacji naprawdę pomaga?
Z mojego doświadczenia wynika, że przełom pojawia się wtedy, gdy w życiu młodego człowieka pojawia się osoba trzecia. Ktoś, kto staje się sojusznikiem rodziców, ale jednocześnie nie jest rodzicem.
Dlaczego to działa? Ponieważ nastolatek znacznie łatwiej przyjmuje informację o sobie od osoby z zewnątrz.
Rodzice zawsze będą dla niego kimś, kto:
kocha bezwarunkowo,
często widzi swoje dziecko w najlepszym świetle,
czasem – w oczach nastolatka – nie do końca obiektywnie ocenia jego możliwości.
Dlatego młody człowiek częściej przyjmie informację o swoim potencjale od osoby z zewnątrz.
Rola takiej osoby jest bardzo konkretna
Taki mentor czy tutor może pomóc w kilku bardzo praktycznych rzeczach.
1. Pokazać realne możliwości
Zobaczyć konkretne umiejętności młodego człowieka i nazwać je. Powiedzieć mu wprost, co już potrafi i jaki ma potencjał.
2. Nauczyć go uczyć się
To oznacza bardzo praktyczne działania:
spojrzenie w kalendarz,
policzenie tygodni do sprawdzianu czy egzaminu,
rozłożenie materiału na mniejsze części,
ustalenie priorytetów między przedmiotami.
Czasem matematyka jest najważniejsza. Czasem ważniejsza będzie biologia czy inny przedmiot.
Trzeba to po prostu mądrze poukładać.
3. Wprowadzić konkretne narzędzia
Na przykład:
plan tygodnia,
blokowanie czasu na naukę,
praca w krótszych odcinkach czasu,
budowanie systematyczności.
To są rzeczy, których większość młodych ludzi po prostu nigdy się nie nauczyła.
Najważniejsza cecha: systematyczność
Na końcu jest jeszcze jedna bardzo ważna sprawa. Osoba, która wspiera młodego człowieka, sama powinna być osobą systematyczną. Bo prawda jest taka, że: efekty w nauce rzadko wynikają z samego talentu. Talent jest cenny i potrafi zwielokrotnić wysiłek. Ale to, co naprawdę przynosi rezultaty, to systematyczna praca.
Czy nastolatek jest więc leniwy?
Czasami tak. Ale dużo częściej jest po prostu:
zagubiony,
przeciążony,
pozbawiony narzędzi do uczenia się.
Dlatego zamiast oczekiwać, że sam z siebie zacznie się uczyć, warto stworzyć mu przestrzeń do rozwoju. Przestrzeń, w której ktoś pomoże mu:
uporządkować naukę,
zobaczyć własne możliwości,
nauczyć się pracować systematycznie.
Od kilkunastu lat towarzyszę młodym ludziom w ich edukacji. Pracuję zarówno z nastolatkami, jak i z ich rodzicami, pomagając im uporządkować proces nauki.
Jeżeli widzisz, że Twoje dziecko właśnie takiej pomocy potrzebuje — zapraszam do kontaktu.
To będzie praktyczne wprowadzenie do samoobrony dla rodzin – jak reagować w sytuacji zagrożenia, jak zadbać o bezpieczeństwo swoje i bliskich oraz jak zachować spokój w trudnej sytuacji.
Trening poprowadzi Piotr Lipiński – doświadczony instruktor Krav Maga i żołnierz rezerwy. Piotr będzie szkolił nas „pro publico bono” – dziękujemy!
Zapraszam całe rodziny – zarówno rodziców, jak i dzieci. W czasie zajęć przewidziana jest opieka dla młodszych dzieci.
Koszty spotkania
Koszt spotkania to 100 zł od rodziny plus 10 zł (bez względu na liczbę uczestników) – za każde dziecko, które zostanie przekazane pod opiekę. Prosimy o płatności gotówką. Opłaty finansują wynajęcie sali i zakupy potrzebne do prowadzenia spotkań. 10% przychodu zostanie przekazane jako darowizna na konto Sióstr Zawierzenia w Częstochowie.
Do kupienia będą książki Pawła Frankowskiego, który bardzo przystępnie pisze o przygotowaniach na trudne czasy. Polecamy!
Tradycyjnie już będzie można napić się pysznej kawy i herbaty 🙂 i zjeść dobre ciacho (z możliwością wrzucenia do puszki drobnej opłaty).
To był świetnie spędzony czas dla rodziny – próba Akatystu i czytanie książek miały swoją niepowtarzalną atmosferę 🙂 No i dużo więcej spania – młodzi zasnęli bez dostępu do telewizora i laptopów dużo, dużo wcześniej. Generalnie wyciszenie i jeszcze raz wyciszenie.
Agregat zadziałał, choć potrzebował dodatkowego obciążenia, by piec gazowy nie wariował. Wcześniejsze przygotowanie świec i latarek pozwoliło spokojnie wystartować. Zabrakło tylko przejściówki w przedłużaczu – trzeba było jej szukać z latarką.
Czas bez prądu pokazał mi jak wiele bodźców mamy dzięki niemu wokół siebie.